PUBLIKACJE

 

 

Muzyka Warmii i Mazur

 

 

 

Położenie i obszar

 

 

Województwo warmińsko - mazurskie leży w  północno - wschodniej Polsce, zajmuje 24 202 km kwadratowe, dzieli się na 17 powiatów ziemskich, 2 powiaty grodzkie i na 116 gmin. Liczy 47 miast i ponad 3900 miejscowości wiejskich. Stolicą województwa jest Olsztyn.

 

 

Warmia

 

 

Stanowi środkową część diecezji warmińskiej o pow. 4249 km kwadratowych, wchodziła w skład księstwa krzyżackiego. W latach 1466-1772 należała do Polski. Po I rozbiorze ziemie zagarnęły Prusy, a księstwo warmińskie przestało istnieć. Warmia wraz z Mazurami stały się częścią państwa polskiego dopiero po 1945 r. Do historycznej Warmii dołączyły po II wojnie tereny północne ( okolice Górowa i Bartoszyc) i tak powiększony obszar liczy obecnie ok. 5649 km kwadratowego.

 

 

Mazury

 

Zajmują południową część woj. i rozciągają się od Ostródy i Działdowa  po Olecko i Gołdap. Nazwa Regionu pojawiła się dopiero w I poł. XIX w. i dotyczyła ziem zamieszkałych w większości przez ludność polską wyznania ewangelickiego. Stosunki narodowościowe podlegały ciągłym zmianom, stąd płynność granic etnicznych Mazur.

 

 

Nazwa Warmia pochodzi od pruskiego plemienia Warmów zamieszkującego  obszar w dolnym biegu Pasłęki. Warmia powstała z części diecezji warmińskiej, utworzonej jeszcze w trakcie podboju ziem pruskich na mocy bulli papieża Innocentego IV. W 1251 z diecezji warmińskiej wydzielono środkową część terytorium i przekazano w bezpośrednie władanie biskupowi Anzelmowi, który był członkiem zakonu krzyżackiego. Dokładne granice biskupstwa wyznaczono w roku 1374 i w takim kształcie przetrwały aż do I rozbioru Polski.  Ludność warmińska skupiała się przede wszystkim w centralnej części pojezierza i wioskach dokoła Olsztyna, Biskupca, Reszla i Lidzbarka Warmińskiego.

 

Mazurzy zamieszkiwali obszar otaczający Warmię szerokim łukiem od wschodu i południa oraz wąskim pasem od zachodu. Obszar ten wyznaczają okolice miast Ełk, Pisz i Szczytno. W małych wioskach oddalonych od większych ośrodków miejskich, jeszcze dziś starzy Warmiacy i Mazurzy przypominają dawne piosenki i tańce, choć większość z nich zmieniła miejsce zamieszkania.

Kultura taneczna tych dwóch regionów, choć pod wieloma względami podobna, wykazuje pewne różnice tak w repertuarze, jak i w sposobie wykonania tańców. Tańce nowsze nazywane okrągłe, czyli tańczone jednostajnym ruchem wirowym po kole, bywają w obu regionach na ogół podobne i tańczy się je przy tej samej melodii. Tańce dawniejsze z figurami nie zawsze przenikały z jednego regionu do drugiego. Różnice w sposobie wykonania kroków też były wyraźne. Natomiast miejsce tańców w obrzędach i życiu społecznym wsi pozostawały na ogół takie samo w obu regionach.

 

Na Warmii powszechnie tańczono polki zwane drobnymi, walce jako równe oraz oberki – podcinacze. Obok nich do starych tańców należał polonez, zwany poloneiząwilk, baranpofajdokszotkosejder,babapuszczany, lowiska, szewc, rzadziej kowal, poza tym kłanianypolka – mazurka oraz zabawy taneczne.

 

 

Na Mazurach tańczono te same polkiwalczykipodcinacze i poszustacze, poza tym poloneiza i polaka oraz babę i puszczanegoszewcakowala i polkę – mazurkę oprócz tego tańce – zabawy: hejduka, żabkę i zajączka.

 

Repertuar tańców warmińskich zdradza dość bliskie powinowactwo z folklorem tanecznym Wielkopolski i Pomorza. Kosejder warmiński i kaszubski są zbliżonymi do siebie tańcami. Warmiński pofajdok jest krewnym wielkopolskiego wisieloka.

 

Natomiast w repertuarze tańców mazurskich bez trudu można odszukać podobne motywy taneczne na Kurpiach i na Mazowszu.

Tańce warmińskie i mazurskie można by usystematyzować w kilka grup, biorąc pod uwagę ich formę choreotechniczną. Różnice formy określa w większości przypadków metrum, od którego zazwyczaj uzależniony jest krok podstawowy – jeden z najważniejszych elementów tańca. Zgodnie z muzyką kształtuje się też przeważnie podział na części, dzięki czemu można wyróżnić tak zwane tańce z figurami, posiadające dwie lub trzy części.  Z kolei te tańce wiążą się z pieśnią, śpiewaną w pierwszej, bądź w drugiej części tańca. Do tych cech, związanych ze stroną muzyczną i wokalną tańców, dołączają się cechy czysto choreotechniczne, jak charakterystyczne elementy samego kroku tanecznego, w obrębie poszczególnych części połączenia kroków i ruchów w motywy taneczne i wreszcie liczba wykonawców, ich wzajemne akcje w tańcu oraz rysunek drogi przebiegu kompozycji tanecznej.

Starszą wersję folkloru tworzą na Warmii i Mazurach tańce z figurami. Szot, pofajdokkosejderszewc i kowal we fragmentach tańca zawierają krok polki lub polkę wirową. Każdy z nich nieodmiennie tańczono zawsze przy tej samej melodii, „ze śpiewanie”.

W grupie tej wyróżniają się znane tylko na Warmii tańce szot i pofajdok, które zawierają charakterystyczne warmińskie trompania – dwukrotne tupnięcie obcasem i całą stopą. Element ten nie występuje na Mazurach i stanowi charakterystyczną cechę folkloru warmińskiego. Trompania  warmińskie wykonuje się ze skocznym podrygiwaniem, zginając miękko kolana. Podkreśla je ruch ramion i załączonych w parze rąk, oraz lekkie pochylenie tułowia do boków. Drygliwe ruchy wzmocnione są efektem akustycznym, uderzających w podłogę stóp.

Innym tańcem warmińskim, nie znanym na Mazurach jest kosejder, zawierający wyjątkowy w tym regionie element – przeskoki  z unoszeniem dość wysoko nad podłogą wolnej nogi, czego nie spotykamy w innych tańcach tego regionu. Przeskoki występują w pierwszej części kosejdra, a w drugiej części tańczy się polkę – drobnego.

 

Tańce szotpofajdok i kosejder przyczyniają się do przewagi dwumianu w folklorze tanecznym Warmii.

Osobno należałoby potraktować szewca i kowala, są to tańce rzemieślnicze, tańce pracy. W drugiej i trzeciej części tańczono w nich polkę. Mniej znany kowal, w swej odmianie mazurskiej, podobny jest do warmińskiej zabawy „A nogami drap. drap, drap”. W szewcu, bardziej popularnym na Mazurach naśladuje się ruchy szewca – odbijanie i wyciąganie dratwy, kucie młotkiem. Czasem w pierwszej części tańca śpiewano. Szewc ikowal zamykają liczną grupę tańców zawierających kroki polki.

 

 

Pieśni ludowe

 

Mają wielowiekową tradycję i sięgają korzeniami ziem polskich, z których wywodzili się dawni osadnicy. Warmiacy i Mazurzy byli śpiewni jak cały lud polski, ich pieśni miały wiele cech wspólnych z pieśniami Kurpiowszczyzny, Mazowsza i Pomorza.

Teksty pieśni przekazywane były ustnie z pokolenia na pokolenie, łączyły się ściśle ze zwyczajami i obrzędami. Przekaz pamięciowy przyczyniał się do przekształcania  przez kolejnych wykonawców tekstów pieśni, dlatego też przetrwało wiele ich wariantów.

 Każda wieś posiadała grupę osób chętnie i dobrze śpiewających oraz tzw. przodowników śpiewu, odgrywających decydującą rolę na weselach, zabawach, a także podczas wspólnych prac, którym towarzyszył śpiew, jak przędzenie lnu, żniwa, kopanie kartofli.

Ważną rolę odgrywali prowadnicy, czyli mężczyźni przewodzący pielgrzymkom, gdyż oni najczęściej rozpoczynali w czasie drogi pieśni kościelne, które następnie śpiewali wszyscy pątnicy.

 

Pieśni ludowe Warmii i Mazur odegrały ogromną rolę w utrzymaniu polskości oraz budzeniu świadomości narodowej w okresie wzmożonej germanizacji.

 

W mazurskich kancjonałach zamieszczono wiele pieśni o treściach religijnych i obrzędach, zachowały się też stare pieśni z XVI w wzorowane na psalmach i pieśniach Jana Kochanowskiego.

 

 

Zbieracze pieśni ludowych

 

Mazurskie i warmińskie pieśni ludowe przetrwały dzięki zbieraczom folkloru ludowego. W latach 1836-1840 Gustaw Gizewiusz zebrał ok. 460 tekstów pieśni, kto zachowały się w rękopisie zatytułowanym „Pieśni ludu znad górnej Drwęcy”. Znaczna ich część została opublikowana w 40 tomie dzieł Oskara Kolberga „Mazury Pruskie”. Dopiero niedawno wydano je w 3 tomach.

Wojciech Kętrzyński w swojej książce „ O Mazurach” zamieścił 54 mazurskie pieśni.

 Józef Gąsiorowski klika lat później (1889) wydał zbiór 80 pieśni z terenu Mazur, a etnograf Jan Karol Zembrzycki opublikował 39 pieśni ludowych. Podobnie etnografowie niemieccy zebrali i drukowali ludowe pieśni mazurskie, tłumacząc je  na język niemiecki.

Na Warmii zbieraniem folkloru muzycznego zainteresowano się w XX w.. Największe zasługi w tej dziedzinie miał Augustyn Steffen, który opublikował ponad 400 tekstów bez zapisu nutowego.

 

 

 

Rodzaje pieśni

 

Pieśni odzwierciedlały całokształt życia ludności wiejskiej, ich repertuar był bardzo szeroki. Wyróżnia się wśród nich pewne grupy tematyczne dotyczące pracy, niedoli, zalotów oraz miłości. Powstały też pieśni obrzędowe i rodzinne, żartobliwe, żołnierskie, ballady i taneczne.

Pieśni miłosne i zalotne stanowią najbogatszy dział twórczości ludowej. Miłość to najpiękniejszy i najwdzięczniejszy temat, nic więc dziwnego, że przewija się w mnóstwie pieśni śpiewanych przy różnych okazjach. Bardzo ciekawe są te pieśni, które zawierają mądrości życiowe oraz przestrogi.

Pieśni rodzinne opowiadają o konfliktach małżeńskich, o złym zamążpójściu, o mężach pijakach i ciężkiej doli wiejskich kobiet. Pieśni balladowe opisują różne tragiczne wydarzenia, np. morderstwo, zdradę, nieszczęśliwą miłość.

Szczególnie bogaty repertuar melodii ludowych dotyczących obrzędów dorocznych i rodzinnych. Mamy tutaj pieśni śpiewane podczas świąt, na weselach, dożynkach i towarzyszące innym obrzędom. Pieśni śpiewano podczas tańców, przy wspólnych pracach, wieczornych spotkaniach, a nawet na polu czy w drodze. Dzieci śpiewały swoje melodie podczas zabawy, a pasterze śpiewając, wyganiali bydło z całej wioski na wspólne pastwisko.

Wymyślano pieśni  ośmieszające sąsiadów, mieszkańców innej wioski czy regionu. Warmiacy ośmieszali Mazurów, śpiewając pieśń „ A jestem Ci ja Mazur bogaty”  stanowiącą drwinę z nędzy Mazurów. Podobnie żartowano z mieszkańców warmińskiej wioski Gryźliby:

 

 

Na gryźlińskim polu

 

Stoi kierz kąkolu

 

Gryźlińskie chłopaki

 

Świniom tyłki golą

 

 

W obu regionach zachowało się sporo pieśni o zdecydowanie antyniemieckiej wymowie, ośmieszających Niemców, ich zwyczaje, charakter i mowę. Była to reakcja na germanizację ludności polskiej.

Powstały też pieśni mówiące o nierówności społeczne, biedzie i wyzysku. W pieśniach Warmii i Mazur zawarto echa ważnych wydarzeń historycznych, które nie ominęły tego regionu.

 

 

Wesele

 

 

Najlepszą okazję do tańca stanowiły wesela, które według starych zwyczajów trwały na Warmii i Mazurach czasami nawet tydzień.

Należało one do najciekawszych obrzędów ludowych.  Miały bardzo uroczysty charakter i składały się z kliku etapów.

Na Warmii wesela odbywały się w poniedziałki i wtorki, prawie nigdy w soboty i w niedziele. Na Mazurach były w piątki, jednak w miejscowościach położonych przy granicy z katolicką Warmią, gdzie ściśle przestrzegano postu, też wybierano poniedziałek lub wtorek.

Do tańca grała kapela, złożona ze skrzypiec, klarnetu, basu i bębenka. Goście musieli ją sami opłacić datkami. Każdemu, kto zapłacił, kapela grała „biwat”, czyli krótką fanfarę. Po kolacji weselnej następowały tańce, wśród których przeważały polkiwalce i polonezy. Tańczono i bawiono się też w każdą niedzielę. Do zabawy przygrywał na skrzypcach grajek. W lecie takie tańce odbywały się na  świeżym powietrzu, a zimą w izbie lub karczmie.

 

 

Tańce ludowe

 

 

Kultura taneczna regionu mazurskiego i warmińskiego wykazywała wiele podobieństw, różnice dotyczyły repertuaru oraz sposobu wykonywania tańców. Miejsce tańców w obrzędach i ich znaczenie w życiu społecznym na ogół były takie same.

 

Na Warmii tańczono dawniej polki, zwane drobnymi i walce wolniejsze, czyli równe oraz szybsze-podcinacze. Oprócz nich do starych tańców należał

„poloneiz” lub „poloneiza”, „zilk”, „baran”, „szot”, „pofajdok”, „kosejder”, „baba”, „puszczany”, „szewc”, „kłaniany”, „polka-mazurka”, oraz zabawy taneczne – „A nogami drap, drap, drap”, „hejduk” i „żabka”.

 

 

Na Mazurach tańczono również polki czyli drobne lub skoczne i walczyki – podcinacze i poszustacze, poza tym „poloneiza” i „polkę”, „babkę” i „puszczanego”, „szewca” i „kowala” oraz „polkę-mazurkę”.Były też tańce zabawy: „owczarka”, „zajączek”, czy „żabka”.

 

Repertuar tańców warmińskich ciążył ku Wielkopolsce i Pomorzu, a tańce mazurskie ku sąsiednim Kurpiom i Mazowszu.

 

Okolicznościowe zabawy taneczne, takie jak „na plon” czy na „len tarty”, urządzane po żniwach albo po międleniu lnu, odbywały się w gospodarstwach lub majątkach bogatych gospodarzy, gdzie do pracy przychodziło wiele młodzieży. Po zakończonej pracy był poczęstunek i tańce.

Szczególnie wesoło bawiono się na zapusty, niekiedy wymyślając nawet bardzo złośliwe zabawy. Tańce trwał 3 dni przed środą popielcową. Przygrywał najczęściej jeden lub kilku grajków. Młodzi bawili się wtedy z żabkę, w hejduka, zilka, i barana,  chodzili po wsi z muzyką i tańcami, grając, śpiewając i hałasując.

 

Na Warmii i Mazurach tańczono stare tańce „ze śpiewaniem”. Nazywane je tak dlatego, że każdy miał swoją piosenkę, ułożoną na „inną nutę”, czyli na własną melodię. Ludowe tańce były pełne życia i werwy. Większość z nich miała dość szybki rytm i tańczono je „okrągło”, czyli parami w obrotach po okręgu koła i „drobno”, czyli krokiem polkowym, charakterystycznie po warmińsku wytupywanym. W tym samym rytmie wykonywano też tańce, w których pary poruszały się po okręgu koła, w jedną lub drugą stronę bokiem, krokami dostawianymi. Niektóre kroki mocno akcentowano „bukaniem”, czyli tupnięciem.

 

Pofajdok (sowizdrzał, postrzelony kawaler)

 

Taniec rozpowszechniony bardziej na Warmii, ale znany również na Mazurach. Zwykle tańczono go na zakończenie zabawy, jako tzw. wygnaniec. Powtarzano wiele razy, aby zadowolić gości.

Taniec był szybki, pełen werwy. Tańczono go tak żywo i z zapałem, że przy  „trompaniu” aż obcasy odpadały. Pofajdok tańczono ze śpiewem, a słowa były żartobliwe i wesołe:

 

 

Mniała baba pofajdoka raz, dwa, trzy,

 

Wsadziła go na prosiaka raz, dwa, trzy,

 

Prosiak leci jak wcielony,

 

Bo ma ogon zakręcony raz, dwa, trzy.

 

 

Żabka

 

 

Odtwarzała skoki żaby, taniec tańczyło 2 mężczyzn, pierwszy był żabą, drugi żaboirem. Stawali naprzeciwko siebie w przysiadzie i w tej pozycji wykonywali 7 skoków, później skoki wykonywane na czworakach, wspierając się dłoniami i palcami nóg. Ciało było wyprostowane i tworzyło linię poziomą. W tej pozycji wykonywano dość wysokie skoki, uderzając jednocześnie przy podskoku dłonią w dłoń. Żabior zbliżał się podskokami do żaby i gdy chciał ją przycisnąć muzyka przestawała grać. Motyw muzyczny tego tańca powtarzano 3 razy. Wszyscy zebrani klaskali w dłonie i śpiewali: „żabuleńku, żabulka, żabulka, babuleńka, żabulka, żabulka”.

 

 

Baba

 

Jeden z najbardziej znanych tańców na Warmii i Mazurach. Tańczono ją na wszystkich zabawach i niedzielnych „muzykach”. Była wykonywana też na weselach. Babę tańczono ciężko i niezbyt szybko. Ciężki był akcentowany rytm i ciężki był krok „kulawy z bukaniem”, odpowiadający tym akcentom. Krokom towarzyszyło przesadne kiwanie z boku na bok, co było parodią niezdarnego i kołyszącego się kroku wiejskiej baby. Dlatego też taniec ten nazywano babą lub babuleńką. W czasie tańca śpiewano o babie, jak „idzie drogą i tupie nogą”

 

Na Warmii śpiewano:

 

 

Miała baba łysa krowa,

 

Wygnała jo do wongroda,

 

To wej Mosz, to wej Mosz,

 

Czemuś prędzej nie przyloz.

 

Idzie Maciek sobie drogą,

 

A Maćkowa tup, tup nogą;

 

Maćku stój, Maćku stój,

 

Niech obaczę lonek twój.

 

 

Na Mazurach do tej samej melodii śpiewano tak:

 

 

Miała baba łysa krowa,

 

wygnała ją do wongroda;

 

A ty, Jaśku paś że mi ją,

 

Dam ci jajko na ziliją.

 

 

 

 

Puszczany


 

Podsumowanie

 

Warmia i Mazury są regionem o różnych warstwach kulturowych, które narastały i zrastały się ze sobą przez wieki. Ludność wiejska, która żyła przez lata na dawnej ziemi pruskiej, żyła w sąsiedztwie ludności niemieckiej. Dopiero po wyzwoleniu znalazły się z powrotem w granicach naszego kraju.

Muzyka instrumentalna odgrywała na Warmii i Mazurach rolę podrzędną. Lud czerpał swe siły do nieustającej walki z naporem niemieckim przede wszystkim w pieśni. Walkę z polską pieśnią ludową podjęła administracja pruska, szkoła i wojsko. Polskie pieśni były tępione i zwalczane, ale spełniały ważą rolę w budzeniu świadomości narodowej i sprawiły, że długoletnie obce panowanie nie odebrało ludowi polskiemu jego ojczystej mowy.

Pieśni przekazywane były z pokolenia na pokolenie ustnie i z pamięci, łączyły się z obrzędami i polskimi zwyczajami. Przekaz pamięciowy spowodował, że poszczególni wykonawcy zmieniali melodię i słowa tej samej pieśni. Istnieje więc wiele wersji każdej z pieśni.

Pieśni ludowe Warmii i Mazur nie przyjęły w zasadzie żadnych cech niemieckich i wykazują ścisły związek z polską pieśnią ludową innych regionów.

Pieśni były jednogłosowe, a melodie żywe i skoczne. Rozpiętość melodyczna sięgała na ogół do septymy, czasem przekraczała oktawę. Wiele pieśni było śpiewanych przez dzieci, które wtrącały śpiew do gier i zabaw.

W badaniach powojennych nie było możliwości dokładnego zapoznania się z żywą praktyką muzyki instrumentalnej. Także wiadomości na temat instrumentów muzycznych przedstawiają się bardzo skromnie. Jednym z instrumentów Warmii była trąba pasterska. Wiadomo też, że ludność robiła fujarki z wierzby. Z wypowiedzi informatorów wynika, że najbardziej znanym instrumentem na Warmii i Mazurach była ręcznie robiona harmonia guzikowa i harmonijka ustna. Z innych instrumentów wymienić można mandoliny, gitary i cytry. Młodsze wykonawczynie pieśni urodzone w okresie międzywojennym posiadały umiejętności grania na fortepianie. W zespołach instrumentalnych Warmii i Mazur zaczęto grać na instrumentach dętych blaszanych, a także na skrzypcach, klarnecie i basie, a kapele często przygrywały na weselach i zabawach.

Warmia i Mazury to kraina pełna jezior i lasów, urzekająca swym naturalnym pięknem oraz folklorem – obrzędami, zwyczajami, pieśnią i tańcem.

 

 

Bibliografia

 

·       Warmiacy i Mazurzy – praca zbiorowa pod redakcją Bogumiła Kuźniewskiego, Towarzystwo Przyjaciół Olsztynka,  Olsztynek 2002

·   Folklor Warmii i Mazur – Maria Drabecka, Barbara Krzyżaniak, Jarosław Lisakowski, Centralny Ośrodek Metodyki Upowszechniania Kultury, Warszawa 1978

 

 

Opracowanie: Katarzyna Lubiewska

 


        
Czy warto edukować dziecko w

szkole muzycznej?

 

 



Coraz bardziej popularne stają się szkoły specjalistyczne oraz artystyczne. Rodzice, oprócz zapewnienia swoim dzieciom, podstawowej edukacji szkolnej, pragną również rozwijać ich umiejętności i zdolności. Jedną ze szkół często branych pod uwagę, przez opiekunów, jest szkoła muzyczna.
        

 

      „Szkoła muzyczna to bardzo poważna decyzja zarówno dla rodziców, jak i dla dziecka. Nauka w niej kosztuje wiele trudu. Jednak zdecydowana większość osób, które zetknęły się z edukacją muzyczną, przyznaje, że zawdzięcza jej bardzo wiele. Nawet gdy tracą kontakt ze światem muzycznym, wybierają różne zawody, twierdzą, że szkoła muzyczna dała im coś, czego nie żałują i co wciąż procentuje.”

      Szkolnictwo muzyczne ma za zadanie umożliwić dzieciom i młodzieży rozwój  wrodzonych zdolności i talentów muzycznych pod okiem profesjonalistów i przygotować do wykonywania zawodu muzyka. Cel ten spełniają średni i wyższy etap edukacyjny.

      Szkoła muzyczna oferu­je cały program kształcenia. Składają się na to lekcje indywidualne, w małych grupach i w większych zespołach. Jest to kształcenie przede wszystkim artystyczne ale i intelektualne a nawet fizyczne.

      Dziecko uczące się w szkole muzycznej ma większe po­czucie indywidualnego traktowania. Kontakt z nauczycielem przedmiotu głównego jest przeważnie bardzo bliski. Dziecko niewątpliwie bardziej się z nim zżywa, niż z wychowawcą w zwy­kłej szkole. Również nauczyciele instrumentu bardzo indywidualnie traktują dzieci i dostosowują metody nauczania, przebieg lekcji, a nawet wymagania do osobowości i możliwości dziecka. Ta sytuacja sprawia, ze dziecko mniej ulega wpływom grupy, a bardziej rozwija swoje indywi­dualne cechy. Uczy się o swoim instrumencie, o swoich możliwościach, musi znaleźć odpowiednie dla siebie metody pracy. Nauczyciel omawia jego postępy i dzięki temu uczeń dowiaduje się dużo o sobie.

      To, co jest zwykle dostrzeganym pozytywnym skutkiem edukacji mu­zycznej, to nauka dyscypliny. Najcenniejszą umiejętnością, jaką może zdobyć uczeń, jest dobre wykorzystywanie czasu. Dziecko i rodzice wie­dzą, ze aby osiągnąć dobre wyniki, trzeba poświęcać codziennie co najmniej godzinę (w początkowych latach) na ćwiczenie. Dzieci przeważnie uczą się tego już podczas pierwszego roku nauki.

      Dla dziecka i dla rodziców największą satysfakcją, płynącą z edukacji muzycznej, jest dobre zagranie wartościowego utworu. Wśród najpo­pularniejszych utworów z repertuaru szkolnego znajdują się  kompozycje Bacha, Mozarta, Beethovena i innych mistrzów muzyki dawnej i współczesnej. Uczeń szkoły muzycznej ma więc szansę ze­tknąć się z dziełami na najwyższym poziomie artystycznym, podczas gdy jego rówieśnicy czerpią wyłącznie z kultury masowej.

      Granie na instrumencie można powiedzieć, ż jest treningiem dla ciała, uczuć i psychiki. Wszystkie te sfery są podczas gry rozwijane i wzmacniane, co przynosi korzyści także w innych działaniach, np. nauce czy twórczości:

v  rozbudza kreatywność

v  uczy koncentracji uwagi

v  poprawia pamięć, ułatwia naukę

v  poprawia koordynację ruchową

v  pomaga wyrażać emocje

v  przynosi relaks

v  uczy cierpliwości i wytrwałości

v  jest konstruktywnym sposobem spędzania czasu

v  przyzwyczaja do wystąpień publicznych

v  daje wiarę w siebie

v  uwrażliwia na piękno.

Granie na instrumencie wymaga wytrwałości, cierpliwości i systematyczności. W muzyce błąd jest błędem; instrument jest nastrojony lub nie, nuty zostały dobrze zagrane lub nie, wejście zostało właściwie wykonane lub wręcz przeciwnie. Dobre wykonanie jest możliwe tylko dzięki wytężonej pracy. Jest to przeciwwaga dla promowanych przez współczesny świat szybkich i łatwych zwycięstw bez specjalnego wysiłku. Instrumentalista wie, ile czasu i osobistego zaangażowania poświęca doskonaleniu swojej gry. dzięki temu szanuje pracę innych i potrafi docenić prawdziwą sztukę.

      Edukacja muzyczna kształtuje umiejętności pracy zespołowej. Jeśli orkiestra ma brzmieć dobrze, to wszyscy wykonawcy muszą pracować w harmonii dążąc do jednego celu jakim jest udany koncert. Muzykowanie zespołowe jakim jest zespół wokalny, zespół kameralny, orkiestra szkolna, chór szkolny, gra na cztery ręce, gra z akompaniamentem to największe przyjemności dla uczniów szkoły muzycznej. Nad elementem rywalizacji dominuje tu element współpracy. Muzyka grana zespołowo jest bogatsza i ciekaw­sza i dla ucznia jest zupełnie nową jakością estetyczną. Dodatkowym plusem muzykowania zespołowego jest fakt zbioro­wej odpowiedzialności za wykonanie utworu. Stres i poczucie sukce­su czy porażki dzieli się na wszystkie osoby. Zespół tworzy jeden orga­nizm, w którym nie ma miejsca na współzawodnictwo. Obserwując z bliska kolegów i koleżanki w czasie pracy, młody muzyk uczy się do­ceniać cudzy trud i cieszyć się z cudzych osiągnięć. Nawet, jeśli sukce­sy kolegów budzą w nim zazdrość, jest to zazdrość mobilizująca do wysiłku, nie zaś do nienawiści.

 

      Publiczne koncerty uczą młodych ludzi radzenia sobie ze strachem i podejmowania ryzyka. Odrobina napięcia emocjonalnego jest zjawiskiem pożądanym i często ma miejsce w życiu codziennym. Konieczność radzenia sobie z nim w młodości sprawia, iż trema przestaje stanowić problem w późniejszych latach. Podejmowanie ryzyka jest niezbędne jeśli dziecko ma w pełni zrealizować swój potencjał.

      Obcowanie ze sztuką, to dla dzieci możliwość zetknięcia się z tym co niezrównane, nieogarnione.

      Pozytywne wpływy są widoczne przeważnie po dłuższym czasie, ne­gatywne zaś widać niemalże z dnia na dzień. Ta sytuacja sprawia, że zarówno dzieci, jak i rodzice, często zniechęcają się i rezygnują z edu­kacji muzycznej.  Problemy związane z dodatkowymi zajęciami, a więc: brak czasu, zmęczenie, zdenerwowanie są bardzo widoczne. Pozy­tywne skutki - przyjemność i satysfakcja z muzykowania, koncertowanie, rozwój wyobraźni dziecka - przychodzą trudniej i później. Rodzice powinni bardzo starannie obserwować oddziaływanie szkoły muzycznej na dziecko, aby zmini­malizować wpływy negatywne, a wzmocnić pozytywne. Powinni więc wiedzieć, jakie są najczęściej spotykane korzyści i trudności wynikające dla dziecka z edukacji muzycznej. Z moich obserwacji wynika jednak, że bardzo wiele osób, które w dzieciństwie zetknęły się choćby na krótko z kształceniem muzycznym, po wielu latach odkrywa jego ogromną wartość.

                     Na pewno w trakcie nauki szkolnej pojawi się szereg trudności, które zaliczyć będzie można   do minusów uczęszczania do szkoły muzycznej. Ale wówczas proszę nie zapominać, że w wyniku edukacji muzycznej następują:
-poprawa zdolności współżycia społecznego,
- zwiększenie motywacji do nauki i osiągnięć ponadobowiązkowych,
- niezwykle równomierny rozwój obu półkul mózgowych oraz lepsza jakość ich połączenia, co ma swoje odzwierciedlenie we wzroście współczynnika IQ i zwiększonej kreatywności,
- zwiększenie zdolności do koncentracji i wytrwałości oraz systematyczności,
- większa zdolność do samokrytyki,
- wzmożony rozwój myślenia przestrzennego i abstrakcyjnego,
- lepszy rozwój umiejętności językowych,
szybszy rozwój motoryki, postrzegania zmysłowego i zdolności koordynacyjnych,
- lepsza zdolność do pracy zespołowej,
- poprawa równowagi emocjonalnej,
- zwiększenie ogólnej wrażliwości na szeroko pojęte piękno, w tym wrażliwość na świat dźwięków,
- obcowanie z najwybitniejszymi dziełami muzycznymi
- ponadprzeciętnie dobre wyniki w nauce, mimo przeciążenia czasowego.
 

 

      Nie tylko wielcy muzycy, ale również filozofowie, pedago­dzy, teologowie i politycy rozpoznawali i wielce cenili war­tość wychowawczą muzyki. Sokrates ponad dwa tysiące lat temu twierdził: wychowanie poprzez muzykę jest najznako­mitsze, bowiem rytm i harmonia najgłębiej wnikają w duszę, pobudzając wykształcanie w niej odwagi i przyzwoitości. (...) Wykształcenie muzyczne uchodzi za środek wychowaw­czy potężniejszy od innych

 

      Od wielu lat na całym świecie prowadzone są liczne badania naukowe, mające określić zjawiska zachodzące w mózgu człowieka pod wpływem nauki muzyki.  Oto kilka przykładów:

·         Naukowcy z Harvard Medical School udowodnili ostatecznie, że gra na instrumentach muzycznych stymuluje rozwój mózgu u dzieci.

·         Doświadczenie wykazało, że u dzieci, które w ciągu 15 miesięcy co najmniej 2,5 godziny w tygodniu grały na instrumentach muzycznych, objętość obszaru ciała modzelowatego, a więc części mózgowia, które prawdopodobnie odpowiada za wymianę informacji pomiędzy prawą i lewą półkulą mózgową, zwiększyła się średnio o 25%. Przed doświadczeniem i po jego zakończeniu uczestników poddano szczegółowej tomografii rezonansu magnetycznego.. U dzieci, ćwiczących na instrumentach przez ponad 2,5 godziny w tygodniu objętość tego organu była o jedną czwartą większa niż u dzieci, które nigdy nie muzykowały.

·         Uzyskane wyniki badań naukowych sugerują, że kształcenie muzyczne zmienia anatomię funkcjonalną szybkiego przetwarzania informacji w obrębie kory skroniowej. Wpływa na poprawę reakcji behawioralnych, a także na poprawę funkcjonalności połączeń i powiązań głównie w obszarach tradycyjnie kojarzonych z funkcjami językowymi. Dzięki temu może w zauważalny sposób wpływać na umiejętność czytania i naukę języków obcych.

·         Naukowcy odkryli, że obcowanie z muzyką klasyczną wpływa na umysł i pamięć, uwalnia od stresu, pomaga w koncentracji oraz otwiera podświadomość. Zauważyli, że muzyka barokowa largo czy andante, utrzymana w tempie 60 uderzeń na minutę, pomaga w procesie przyspieszonego uczenia się. Spokojne tony largo obniżają ciśnienie krwi, zmniejszają liczbę uderzeń serca, dzięki czemu odzyskuje ono normalny rytm. Obniża się poziom stresu, pobudzany jest system immunologiczny, zmieniają się również fale mózgowe. Muzyka barokowa synchronizuje więc umysł i ciało. Rozluźnione ciało i pobudzony mózg stanowią idealny stan do optymalnego uczenia się.

Podobny efekt przynosi słuchanie muzyki Mozarta czy Beethovena.

·         Liczne badania dowodzą, że dzieci, które wcześnie i intensywnie zajmują się muzyką, szczególnie grą na instrumencie klawiszowym, są bardziej inteligentne niż dzieci, które takiej szansy nie miały. Łatwość, z jaką tworzą się połączenia synaptyczne (połączenia między neuronami – komórkami nerwowymi) u małych dzieci, jest zdumiewająca. A im więcej ich jest, tym lepiej pracują ośrodki mózgowe odpowiedzialne za nabycie umiejętności trwałego zapisywania wzorców myślowych. Wiadomo, że prawa półkula odpowiedzialna jest za myślenie abstrakcyjne, uczucia, percepcję przestrzeni, poczucie piękna i wrażliwość, natomiast lewa – za myślenie analityczne, syntezę oraz wnioskowanie. Zauważono, że pobudzanie prawej półkuli mózgowej za pomocą np. aktywnej gry na instrumentach czy komponowania, dobrze wpływa na działanie lewej półkuli mózgowej. Jedynie wtedy, gdy jednocześnie pobudzamy lewą i prawą półkulę mózgową, zachodzi proces synchronizacji obu półkul, dzięki czemu w działaniach lewej bierze udział kreatywna prawa, w działaniach prawej – analityczna lewa. Efekt ten uzyskujemy przez rozwijanie obu półkul mózgowych dziecka, w przeciwieństwie do rozwijania tylko jednej z nich, np. poprzez nauczanie tylko przedmiotów ogólnokształcących.
Muzykowanie na wysokim poziomie należy do najtrudniejszych ludzkich osiągnięć, ponieważ zaangażowany jest wtedy zmysł słuchu, wzroku, motoryka, uczucia, rozsądek – cały człowiek! Jeśli dzieci zaczną regularnie muzykować, ich połączenie między obiema półkulami mózgu rozwija się ponad przeciętną, a przecież odpowiednia synchronizacja obu półkul mózgowych jest kluczem do umiejętności ścisłego, analitycznego wnioskowania oraz przeprowadzania syntezy. Są to umiejętności niezbędne w dzisiejszym biznesie i zawsze będą kluczowe we wszystkich
 dziedzinach życia. Tłumaczy to, dlaczego tak wybitni ludzie, jak np. Albert Einstein, który uczył się gry na skrzypcach od czwartego roku życia (uczył się też grać na fortepianie), dochodzili do rewelacyjnych osiągnięć w dziedzinach wymagających wybitnie ścisłego myślenia.

·         Dr Gordon Shaw i dr Frances Rauscher z Uniwersytetu w Wisconsin (1997 r.) udowodnili, że przedszkolaki uczące się gry na instrumencie miały o 34 % lepiej wykształcone zdolności myślenia przestrzennego i abstrakcyjnego od swoich rówieśników, którzy ten sam czas poświęcili na naukę obsługi komputera. Przedszkolaki, które uczyły się śpiewu i gry na keyboardzie, zdobywały o 80% wyższą punktację w testach wieloprzedmiotowych.

·         W czerwcu 2000 roku pojawił się w amerykańskim magazynie „Time” artykuł M.D. Lemonicka, w którym autor podsumowuje wyniki wieloletnich badań nad wpływem nauki muzyki na rozwój umysłowy dzieci. Okazuje się, że edukacja muzyczna ma znaczący wpływ na rozwijanie u dzieci umiejętności językowych i myślenia przestrzennego (ważnego w matematyce i naukach ścisłych), np. znajomość rytmu i umiejętność posługiwania się symbolami wartości rytmicznych ułatwia lepsze (o 100% ) rozumienie działań na ułamkach.

 

·         Jako ciekawostkę można potraktować wyniki badań L. Thomasa (1994), dotyczących kandydatów na studia medyczne (w USA). Okazało się, że 66% wszystkich studentów stanowią absolwenci szkół muzycznych, a jedynie 44% przyjmowanych na studia to absolwenci szkół biochemicznych.

 

·         Badania polskie, przeprowadzone w latach 1967-1972 pod kierunkiem prof. dr hab. Marii Manturzewskiej, wykazały, że młodzież szkół muzycznych I i II stopnia w porównaniu ze swoimi rówieśnikami ze szkół ogólnokształcących ma lepiej rozwinięte zdolności logicznego myślenia, lepszą ogólną sprawność intelektualną, a także większą szybkość i dokładność w pracy umysłowej oraz wytrwałość i zdolność koncentracji uwagi na dowolnie wykonanej czynności.

·         W 1994 r. Norman M. Weinberger, amerykański neurobiolog, przetestował 78 dzieci w wieku przedszkolnym w celu wykazania, jaka czynność szczególnie wspiera rozwój dziecięcej inteligencji. Utworzył cztery grupy trzy- i czterolatków: jedna uczestniczyła każdego dnia w lekcji śpiewu i dwa razy w tygodniu przez 15 minut w lekcji gry na pianinie, druga grupa brała tylko lekcje śpiewu, trzecia otrzymywała dwa razy w tygodniu15 minutowe lekcje obsługi komputera, a ostatnia grupa nie miała żadnych specjalnych zajęć. Rezultat był sensacyjny: po dwóch latach u dzieci, które grały na instrumencie klawiszowym, stwierdzono wyraźne polepszenie zdolności myślenia abstrakcyjnego i lepsze rozumienie związków matematycznych i technicznych, szybszy rozwój intelektu, motoryki (zdolności ruchowe ramion i palców), postrzegania zmysłowego oraz zdolności koordynacyjnych. U dzieci z pozostałych grup (komputer, śpiew, brak dodatkowych zajęć) nie stwierdzono porównywalnego zwiększenia zdolności intelektualnych.

·         W Berlinie w latach 1992-1998 przeprowadzono szeroko zakrojone badania, w których obserwowano dzieci uczęszczające w czasie sześciu lat nauki w szkole podstawowej nie na jedną obligatoryjną godzinę muzyki, lecz na dwie godziny w tygodniu, a oprócz tego uczyły się one gry na instrumencie (2 godziny) i grały w szkolnej orkiestrze. W klasach tych było znacznie mniej dzieci odrzucanych przez grupę, co wyraźnie pokazywały socjogramy, ogromnie zmniejszył się wandalizm w szkole oraz agresywność..

 

 

      To prawda, że nie każdy absolwent szkoły muzycznej I stopnia zostanie w przyszłości zawodowym muzykiem. Każdy jednak odniesie korzyść z takiej edukacji, bez względu na to, jaki zawód będzie wykonywał. Zdecydowana większość osób, które zetknęły się z edukacją muzyczną, przyznaje, że zawdzięcza jej bardzo wiele, potwierdzają to również nasi absolwenci. 
Przytoczę kilka wypowiedzi osób, które były uczniami szkół muzycznych I i II stopnia, lecz w pewnym okresie życia zrezygnowały z dalszej nauki muzyki. Wypowiedzi te zebrała Krystyna Głowacka-Kacperczyk na użytek pracy wieńczącej ukończenie Podyplomowego Studium Psychologii Muzyki w Warszawskiej Akademii Muzycznej. Pytanie dotyczyło tego, jaki wpływ miały lata spędzone w szkole muzycznej na ich dalszą edukację pozamuzyczną, drogę zawodową i ogólny rozwój osobowościowy. Oto, czym się osoby te podzieliły:


Nauka w szkole muzycznej przygotowała mnie do egzaminów. Potrafię zapanować nad zdenerwowaniem i nawet silnym stresem. Nauce muzyki zawdzięczam rozwój umiejętności organizacji czasu i planowania. (...) Nauka w szkole muzycznej rozbudziła we mnie wrażliwość na muzykę, sztukę i drugiego człowieka – nie jest to bez znaczenia w wykonywanym przeze mnie zawodzie.
(48 l., pielęgniarka, pracownik socjalny, 12 l. nauki muzyki)


Nauka w szkole muzycznej(...) rozwinęła u mnie umiejętność organizowania czasu i godzenia  wielu różnych zajęć, wytrzymałość i cierpliwość w pokonywaniu trudności i rozwiązywaniu problemów życiowych, a także wewnętrzną dyscyplinę oraz odpowiedzialność za samą siebie. Muzyka pomaga mi rozładować negatywne emocje – kiedy jestem w stresie, cały wolny czas poświęcam grze na fortepianie.
(51 l., chemik, nauczycielka, 12 l. nauki muzyki)

Nauka w szkole muzycznej wykształciła u mnie większe poczucie wartości. Dała możliwość lepszego, pełniejszego rozumienia muzyki – tej słuchanej i tej wykonywanej przez siebie. Szkole muzycznej zawdzięczam większą wrażliwość, konsekwencję w działaniu i uczciwość w stosunku do siebie. Nauczyłam się też czerpać przyjemność z pracy w zespole, co bardzo przydaje mi się w obecnej mojej działalności zawodowej. Atmosfera tamtych szkół pomogła mi rozwinąć u siebie cechę rzadko dzisiaj spotykaną – akceptację drugiego człowieka i jego zdolności bez odczuwania wobec niego zazdrości.
(42 l., ekonomista, pracownik banku, 11 l. nauki muzyki)

Myślę, że dzięki nauce w szkole muzycznej wykształciłam u siebie odwagę w podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji oraz słuch, który też jest ważny w zawodzie lekarza.(...) Lekcje gry na skrzypcach nauczyły mnie, że subiektywne odczucia nie muszą być zgodne z rzeczywistością.(...)
(25 l., lekarz, 10 l. nauki muzyki)

(...) Nauka w szkole muzycznej ukształtowała moją cierpliwość, pracowitość, obowiązkowość i poczucie odpowiedzialności. Sądzę, że nauce w szkole muzycznej zawdzięczam łatwość uczenia się języków obcych.
(30 l., asystentka dyrektora, 10 l. nauki muzyki)

Przede wszystkim jestem odpowiedzialna za swoje słowa i czyny. Nie uciekam przed problemami, tylko staram się je rozwiązać w możliwie najlepszy sposób. Potrafię doskonale zorganizować sobie czas: wystarcza mi go na wiele różnych zajęć, w tym też na moje ulubione – fotografię artystyczną.
(40 l., inżynier-biomedyk, 12 l. nauki muzyki)

Nauka w szkole muzycznej przyczyniła się do wykształcenia mojego słuchu – lepiej potrafię określić, która sylaba, wyraz czy ton serca jest akcentowany, lepiej słyszę szmery w sercu i płucach niż moi koledzy, którzy nie uczyli się muzyki. Uczciwość wobec siebie i rzetelność pracy, włożonej w opracowywanie utworów muzycznych na fortepianie, to cechy bardzo pomocne przy podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji, zwłaszcza w moim zawodzie.
(25 l., lekarz, 4 l. nauki muzyki) 

 

 

 Kończąc, pragnę pozostawić ku przemyśleniu słowa Zoltana Kodalya: „Jeżeli dziecko w ważnym dla  swego rozwoju w wieku 6 – 16 lat nie przeciśnie się przez prąd wielkiej prawdziwie artystycznej muzyki, w późniejszych latach już nigdy nie będzie jej potrzebować.”   

 

 Dajmy więc naszym dzieciom szansę korzystania z dobrodziejstw, jakie niesie za sobą ta wspaniała dziedzina sztuki.      

 

                                                                                                                   

                                                                                                                    Opracowanie: mgr Alina Zasztowt

 

Literatura:

 

J.Wierszyłowski, Psychologia muzyki,Warszawa1974

M. Przetacznikowa, G. Makiełło-Jarża, Psychologia rozwojowa, Warszawa 1997

M. Przychodzińska-Kaciczak, Muzyka i wychowanie, Warszawa 1979

M. PrzychodzińskA- Kaciczak, Dziecko i muzyka, Warszawa 1991

 K.Lewandowska, Rozwój zdolności muzycznych,Warszawa 1978

R.Rataj , Muzyka i my, Warszawa2004

 B.Śmiechowski, O muzyce najpiękniejszej ze sztuk,Warszawa 2005